Blog dwóch psów.
Kategorie: Wszystkie | Blog & WWW | Filmy | Jesień | Lato | Sport | Wiosna | Zima | Zloty i spacerki
RSS
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Zdjęć ciąg dalszy

Nawet nie pamiętam takiej sytuacji XD

Musiałam.. :P

Autorką jest Aleksandra Marcińska, której ponownie bardzo dziękujemy :D

-

No i była skarga, że mało Bony.. więc wrzucam troszkę Boniaczka ;>

-

Wrzucam jeszcze jakieś wynalezione na karcie:

(tutaj się troszkę kolorami pobawiłam :P)

I nasze kotki :)

+ takie byle jakie, domowe.

Pozdrawiamy,
Agnieszka z Boną i Jimmym.

01:51, bo-ness
Link Komentarze (7) »
czwartek, 19 sierpnia 2010
Ulewa

Tytuł bardzo oryginalny i ciekawy, wiem.. ale nie wymyśliłam nic ciekawszego.

W poniedziałek wybraliśmy się na spacer dosyć wcześnie, było ciepło, ale nie upalnie, dodatkowo niebo było zachmurzone. Akurat miałam się spotkać ze znajomą, poszłyśmy na dolinę, żeby się trochę przejść. Na miejscu zastała nas.. burza, a ciemna chmura na niebie nie zapowiadała niczego dobrego. Grzmiało jednak rzadko, więc postanowiłyśmy zostać i to przeczekać. Jim, jak to Jim, boi się huków strasznie, więc leżał między nami przestraszony. Po chwili jednak postanowiłam go rozkręcić - dla bezpieczeństwa zapięłam linkę, wzięłam dyski i zaczęłam entuzjastycznie zapraszać psiego do zabawy. Kiedy w ruch idzie Frisbee nigdy mnie nie ignoruje i tym razem próbował się bawić, jednak za bardzo się rozpraszał. Nie dałam za wygraną, cały czas machałam, klaskałam, szurałam nimi, udawadniając, że nic strasznego się nie dzieje. Niedługo potem postanowił mi zaufać i całkowicie się rozkręcił, nie zwracając uwagi na huki i byłam z niego taka dumna, że szybko odpięłam linkę. Dopiero wtedy zabawa całkowicie go pochłonęła i bez problemu się na mnie skupił :) Być może, prócz mojego opanowania, uspokoił go też widok owczarka, ktory z zawrotną prędkością aportował piłkę obok nas przez dobre piętnaście minut.

Nawet kiedy schowałam dyski Jimmy był spokojny, mimo, iż jeszcze parę razy hukneło. Naprawdę jestem z niego dumna!

Szybko jednak lekki deszczyk przerodził się w ulewę, przeganiając wszystkich z polanki. A my zostałyśmy, przeczekałyśmy i dzięki temu Ola ma mnóstwo zdjęć :> Mimo, że byłyśmy calutkie mokre, nie żałuję tego wyjścia. Szkoda tylko, że nie wróciłyśmy wcześniej, bo w drodze do domu po raz kolejny się mocno rozpadało, zaczęło wiać i dopiero to naprawdę dało w kość.

Na chwilę obecną mam tylko tyle zdjęć, ale pani fotograf obiecała więcej ;> Autorką zdjęć jest Aleksandra Marcińska. Dziękuję Ci bardzo :D

Już w pełni rozkręcony i uhahany :D

A tutaj już "pańcia, rzeczywiście przy tych hukach można się normalnie bawić!" ;)

Niedługo wstawię resztę.

Od jakiegoś czasu jestem nawet zadowolona ze swoich rzutów. Backhandy zaczęły mi lepiej wychodzić, bo zaczęłam rzucać całym ramieniem (oczywiście jeśli nie ma wiatru), Jim zaczął łapać moje overy (wcześniej albo nad nimi przelatywał albo odbijały się od jego klatki), próbujemy vaultów, ale tu póki co kiepsko (ostatnio jakimś cudem przywalił mi łapą w czoło odbijając się od biodra..), mimo iż bez dysku potrafi się jako tako odbić. Powoli zaczyna wybijać się z moich pleców, ale tutaj to ja muszę popracować nad odpowiednim podaniem mu dysku. Najważniejsze, że zawsze jest tak samo nakręcony i dyski zawsze perfekcyjnie przynosi, bo z piłkami bywa różnie :P (a ja jestem jak zwykle na czarno, bo wolę wracać mokra, niż brudna i mokra, ubieranie się jasno na spacery z tym psem jest bardzo niewskazane XD)

Pozdrawiamy,
Agnieszka z Boną i Jimmym.

15:11, bo-ness
Link Komentarze (5) »
PustaMiska - akcja charytatywna