Blog dwóch psów.
niedziela, 06 czerwca 2010
That cold black cloud is coming down..

(szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, jak nazwać tą notkę, stąd cytat. może jednak ma związek z Jimem :)

Wreszcie wrócił do normalnego stanu po sylwestrze, nareszcie najmniejsze puknięcie nie sprawia, że chce zwiewać, wreszcie nie wyłącza się całkowicie przez najcichszy huk. Jeszcze nie jest do końca w porządku, ale po chwilowym zawieszeniu się potrafi wrócić do poprzedniego zajęcia. Od jakiś trzech dni pracuje mi się z nim WSPANIALE, jest jakiś bardziej skupiony i nakręcony na aportowanie piłki i dysków. Wczoraj cały czas przynosił mi prosto do ręki zabawkę, domagając się rzucania do wody. A piłkę mamy nową, piankową, pływającą i miękką - w naszym przypadku sprawuje się świetnie, długo właśnie takiej szukałam! Jest już całkowicie podziurawiona, a dalej nadaje się do użytku.

Robi się coraz cieplej (o zgrozo!) i zbliżają się wakacje, które zapowiadają się naprawdę ciekawie. Liczę na ponowne spotkania ze znajomymi, zloty i wspólne spacery! :D Już w poniedziałek poznamy nowego kumpla i spotkamy Łowcę! Po za tym w planach jest wypad na tor agility, a niedawno zamówiliśmy trzy nowe dekielki... A Bona? Boniaczek biega przy rowerze w swoim tempie, chodzi na spacerki i ma spokój od moich pomysłów :P W tym miesiącu skończy osiem lat, ten czas leci zdecydowanie za szybko!

Na początek zaproszę TUTAJ, genialne zdjęcia ze spacerku, autorstwa Ali Zmysłowskiej (dziękujemy! <3).

No i na moją, dużo gorszą, fotorelację z wczorajszego spacerku z Luniaczkiem :)

Polowanie na wujka Jima

Tak prawie zawsze startuje po piłkę :D

Piękna...

... i bestia.

Jimmy nie lubi takiej zabawy z innymi psami, każda próba sięgnięcia po jego zabawkę kończy się jego ostrzegawczym warczeniem (i tylko tym), więc ma własny sposób na zdobycie szarpaka: nieruchomieje do czasu, gdy pies nie wypuści z pyska drugiego końca (na niektórych zdjęciach widać, że stoi w takiej samej pozycji), po czym zwiewa jak najszybciej :P

Tutaj widać jak wyglądała zabawka: była czerwono-białą piłką futbolową

Leecii!

Pozawalałam Was zdjęciami :D

Nareszcie zmobilizowałam się do zrobienia nowej szaty graficznej.. mam co chciałam, prosty szablon z ładnym nagłówkiem. Autorką zdjęcia jest również Alicja, a samo zdjęcie jest jedną z moich ulubionych, jimowych fotografii :)

Pozdrawiamy,
Agnieszka z Boną i Jimem!

19:51, bo-ness , Lato
Link Komentarze (5) »
środa, 05 sierpnia 2009
Zlot w Libiążu

Pierwszy większy zlot udało nam się zorganizować w Rudzie Śląskiej i było wiadomo, że będziemy urządzać kolejne ;) Wiele nam nie potrzeba, bo w sumie tylko duuuużo miejsca do biegania.

Wczoraj (no w zasadzie już przedwczoraj) zorganizowałyśmy zlot w Libiążu. Z Katowic to tylko półtora godziny/godzina drogi, bo troszkę pokluczyliśmy... Ale warto było! Super atmosfera, świetne psiaki (oraz ich właścicielki ;) i idealne tereny! Ah, żebym to mogła tam mieszkać na stałe, a nie tu, w Katowicach :( Dziewczyny miały zamiar zorganizować miniwystawę (na której nie oceniałoby się psów, tylko handlerów) więc Ala zrobiła rozetki, które zresztą super jej wyszły :) Do tego Natalia, która w Libiążu mieszka zaprosiła nas do siebie. Nie dość, że ma ogromny ogród (moje marzenie) to jeszcze prawie kompletny (bez kładki i tunelów) tor agility własnej roboty (moje marzenie II). Prezentuje się bardzo fajnie: jest solidny, "zrzucalny" i regulowany ;)

Bonki ze sobą nie wzięłam, bo byłoby to nie wygodne :( A szkoda, bo z pewnością bardzo ucieszyłyby ją takie fajne tereny do hasania! Poza tym Jim czasami dostaje takiego "szału" i szczeka na samce (czasem potrafi nawet kłapnąć paszczą) - odganiając je od niej - mam nadzieję, że w tym wypadku pomoże kastracja (może nie będzie jej traktować aż tak bardzo jako "swojej suczki"), dzięki czemu też się nieco wyciszy (oby!). Jesteśmy wstępnie umówieni na wrzesień/październik - teraz póki są wakacje nie chcieliśmy jeszcze mu odbierać możliwości pływania czy biegania w krzakach, a wiem, że on goi się baaaaaaardzo długo - dowodem tego jest łyse miejsce na łapce, w którą się zranił - goi się już ponad miesiąc! Także dla bezpieczeństwa lepiej odłożyć to na czas, kiedy nie będziemy już tyle kursować, kiedy będzie mniej czasu na wielogodzinne spacerki.

Właśnie - ostatnimi czasu zrobił się niesamowicie szczekliwy... Wiem, że dalej najlepszą rozrywką jest dla niego ganianie z innymi psami, zabawy z nimi to często z własnej winy odgania od siebie psy... Jak się za bardzo nakręci podczas biegania to powarkuje, wbiega w psa, przeskakuje go czy łapie paszczą w locie. Niektóre psy tego nie tolerują i w ostateczności szczerzą się na niego bądź go pogonią. Fakt faktem, jest niezwykle zawzięty jeśli czegoś chce. Opracował sobie własną taktykę na zapraszanie psa do gonitwy, łobuz jeden. A polega ona właśnie na szczekaniu na psa i powarkiwaniu, skakaniu na niego - wtedy prawie zawsze któryś nie wytrzymuje i albo zaczyna się z nim bawić albo najzwyczajniej pozbywa się natręta - co oczywiście też jest przez Jima traktowane jako zachętę do dalszego wymuszania zabawy. Ale nic nie jest takie, na jakie wygląda - to niesamowity tchórz, typ takiego, co dużo gada, a mało robi ;) Obszczekiwanie psa za płotu ma sens tylko, jeśli taki jest właśnie za płotem - gdyby tylko się wydostał mój szczekacz frunąłby do mnie z opuszczonym ogonem :P Na ogół jest przyjacielski i chociaż lubi galopować najbardziej lubi zabawy "siłowe" - np takie "bezkrwawe walki", polegające na podgryzaniu się, skakaniu i wydawaniu niezidentyfikowanych dźwięków :) Poza tym dalej mam wrażenie, że nie umie chodzić, cały czas biega... Z głupoty zawraca, okrąża mnie (lub nas, jeśli idziemy właśnie większą grupą z psami) i wybiega na początek, byle tylko nie iść, nie stać. Przy okazji potrafi staranować dużo mniejsze psiaki :o

A co u Bonki? Bonka miesiąc temu skończyła siódmy rok.. Na spacerkach sobie głównie spaceruje, biega albo jak ją dopadnie jakaś "głupawka" albo z Jimmym. Chciałabym, by teraz kiedy on do nas przyszedł miała może dwa latka, trzy i szalałaby z nim.. :( Za to nic nie zmieni faktu, że jest takim miśkiem, któy łasi się do każdego człowieka, po zapoznaniu jego czworonoga ;) Podchodzi rozmerdana, "uśmiechnięta" z prośbą o pomizianie :) Za to Jim jest bardzo nieufny wobec obcych, borykamy się z problemem szczekania na nieznajomych mężczyzn... wiem, że nie ugryzłby człowieka, po prostu stoi i szczeka. Jeśli ktoś już ma zamiar go pogłaskać to pokazuje, jaki jest malutki i często liże po rękach. On od początku był bardzo dziwnym psem, całkiem innym niż Bona, chociaż... dużo bardziej posłusznym. Bonka na spacerach lubi sobie biegać daleko, zwiedzać, wąchać i poznawać tereny, on za to trzyma się bliżej mnie, jest bardziej kontaktowy i o niebo lepiej przywołalny, niż ona w jego wieku. W zasadzie to mam w domu dwa istne przeciwieństwa :)

Kurcze, rozpisałam się o moich psach, a miałam opisać zlot :o To chyba dlatego, że dawno tu nie pisałam niczego "sensownego". Przepraszam i gratuluję, jeśli komuś się to chciało przeczytać :O

A teraz fotki (nieudane) ze zlotu ;)

Orla

Luna

Sara

Najbrudniejszy (jak zwykle) ze wszystkich Jim...

Cała sforka

Jimkowo-Chrupkowe "walki" - wreszcie udało mu się znaleźc kogoś, kto chciałby się takbawić ;)

Jii i Chrupek

Relaks :D

Latająca Orla - zdobywczyni pierwszego miejsca ogólnie i w skoku w dal :) Na zdjęciu jeszcze w bardzo małej szerokości przeszkody - ta sucz potrafi bez problemu przeskoczyć naprawdę olbrzymie odległości! :D

Rozetki przyznane za "skok w dal". I tak jestem dumna z naszego trzeciego miejsca, Jimmy po raz drugi spotkał się z torkiem, a dzięki pomocy Kaji udało nam się przejść huśtawkę i koło, podreperować skakanie. Póki co na małej wysokości, może powinnam zaczekać do roku, ale wydaje mi się, że 9/10 miesięcy to już wystarczająco, by wreszcie zacząć jakieś skoki :) Poza tym oczywiście starałam się nie robić nic na siłę, nagradzałam psiura piłeczko-sznurem i smaczkami - o dziwo dość chętnie współpracował. Nasza konkurencja była świetna ;) Podziwiałam je szybko pokonujące huśtawkę i wlatujące na palisadę. Zawsze myślałam, że wolę Frisbee, a tu Agility mnie całkowicie zachwyciło :D Z pewnością to wyczerpujący sport zarówno dla psa jak i właściciela. Wracając do 'zawodów' - skok w dal wychodził nam całkiem nieźle, dużo gorzej było z torem na szybkość, bo Jim skakał jedną przeszkodę, a następną już omijał, ale myślę, że praktyka czyni mistrza - a to z pewnością bardziej mi potrzebne są ćwiczenia niż jemu :) Choć przy nieregularnych treningach chyba nie mamy szansy na cokolwiek.

A tutaj takie z mini wystawy.. Pomijając fakt, że zupełnie nie ma pod jaką rasę go podpiąć ponoć zaprezentował się bardzo ładnie :) Natomiast ja wszystko popsułam, jak to zwykle bywa i fatalnie zaprezentowałam go w kłusie, ale to nam i tak do niczego nie potrzebne ;) Autorką fotki jest Natalia - właścicielka Lu.

 

Jeszcze raz chcę serdecznie podziękować za zlot, a Natalii za ugoszczenie nas i udostępnienie torku!

 

Pozdrawiam,
Agnieszka z Boną i Jimmym

02:29, bo-ness , Lato
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2
PustaMiska - akcja charytatywna